Śniadanko. Potem kierunek Merano. Dzisiaj etap pieszy. Zastanawialiśmy się czy wybrać wariant przez góry czy dolinę. Wybraliśmy to drugie. Pierre z RPA idzie w góry. Czas pokaże, która decyzja była lepsza.Paskudna pogoda. Jesteśmy w Bolzano, pada deszcz. Dzisiejszy dzień to była masakra, jedyny pozytyw to dobra decyzja przy wyborze drogi. Jeszcze raz dzięki za wsparcie moralne dla Buba. Na pewno dodaje mu to sił do walki. Pozdrowienia.
Niedziela, 24/07/2011
Kolejny dzień. Paweł wyruszył przed 5. Latania znowu nie będzie, ale jutro jest szansa. Dzięki wszystkim za informacje, sorry za nie odpisuję.Zapowiadało się, że pogoda umożliwi lot. Jednak wiatr dolinowy zweryfikował plan. Odpoczynek, a potem niestety z buta. Teraz Paweł idzie na start – ok. 1600 m przewyzszenia. Bedziemy spać w polowie. Trzymajcie kciuki, żeby pogoda się sprawdziła i dało się lecieć. Pozdrowienia i miłej nocy.
Poniedziałek, 25/07/2011
W oczekiwaniu na warun. Prognozy głoszą dobry warun, więc czekamy w schronisku.
Przed startem. Dla pewności wyszliśmy na 2300 m npm., czyli Paweł zrobił 2100 m deniwelacji! Niebo zaciągnięte, ale pod warstwowymi chmurami budują się cumulusy. Na starcie pod chmurami minęły nas 4 glajty. Ale myślę, że Paweł ich minie.
Wtorek, 26/07/2011
Podejscie na Mt La Schera 2550 m.Cel – dolecieć do Livigno. Lądowiska dopiero za jeziorem. Potem dwie przelećże i jutro pęknie kolejny punkt zwrotny.
Pierwszy lot tego dnia. Nawet nie wiem ile km przeleciał, ważne że wylądował wysoko pod przełęczą i po kolejnym podejściu ok 700 m będzie mógł zlecieć wieczorem do Livigno.
Edelweiss dla moich córek Ani i Oli za to, że też kibicują.Krótki lot w stronę passo Bernina. Start jak zwykle horror, turbo stromy krotki i tylko momentami podwiewało.5 Turnpoint zaliczony. Miał być lot do głównej doliny, ale niestety nie udało się przelecieć nad wypłaszczeniem i Paweł musi drałować piechotą.Paweł podejmował 4 próby lotu. Jednak nie doleciał do końca doliny i pozostaje mu spacer. Będzie ciężki dzień jutro.Wieczorem. Paweł wyszedł ze 300 m i wykonał pięknego zlota, czym zaoszczędził z 10 km marszu.
niepozornyś Baco ,a zadziorny mentalnie że hej !
Juz trzymam kciuki!